Powiedział
coś czego Armiza nie zrozumiała, z jego rąk wytrysnęła jakaś
mroczna energia, a jej rodzina bezwładnie upadła na ziemię.
Dziewczyna z żalu nie była w stanie wydusić
ani słowa, zaczęła tylko rozpaczliwie płakać. Mężczyzna wolno
podszedł do niej, chwycił mocno za pod brudek, zmuszając ją aby
patrzyła mu prosto w oczy.
Gdy postać miała coś rzec, puściła ją i z hukiem
uderzyła o ścianę. Ona zaś odwróciła się, stał za nią kolejny obcy, jednak nie zwróciła uwagi na jego wygląd gdyż
podszedł do niej i złapał ją za ramię, pociągnął mocno i
wyprowadził z pokoju. Gdy wyszli i stanęli naprzeciw schodów
puścił ją i wyciągnął z kieszeni jakiś dziwny przedmiot. Czy on sobie żartował? Jak niby jakaś mała kulka miała ich uratować??. W tej chwili zauważyła
Lilin leżała skulona obok schodów, Armiza myślała, że nie żyje
ale wtedy poruszyła łapą. Nie zważając na to co robi obcy
podbiegła do niej i pogłaskała po łebku próbując ją uspokoić,
gdyż wyczuwała jej lęk, kto normalny nie bał się w tej chwili. Mężczyzna rzucił kulę wyciągniętą z
kieszeni w stronę schodów. Po paru chwilach lotu w powietrzu kula pękła
i otworzyło się coś w rodzaju portalu. Mężczyzna cofnął się i
popatrzył na nią zaczął mówić.
- Szybko musimy stąd uciekać mroczny zaraz się ocknie. - Rzucił z wielkim przejęciem.
- Ale skąd mam wiedzieć, że mogę ci zaufać nie przejdę przez ten portal nie zostawię Lilin.
Mężczyzna
popatrzył się na nią potem na psa. Po czym podniósł Lilin i
przerzucił przez portal.
- Co ty zrobiłeś! - z rozpaczą powiedziała. Kompletny idiota zaprzepaścił jej pasa gdzieś w jakimś chorym, kosmicznym portalu. – co z nią zrobiłeś?
- Teraz przejdziesz przez portal ? - zapytał
- Nie... - mężczyzna przerwał jej gdyż postać powoli wynurzała się z pokoju, wziął ją na ręce i szybko ruszył w stronę portalu. Przejście nie było takie straszne jak się z początku wydawało Armizie. Był to tylko jeden mały krok. Zakapturzony już miał przejść przez portal kiedy ten się zamknął, nie wiedziała czy po prostu się zamknął czy zrobił to ten który ja uratował ale czuła się teraz bezpieczniejsza. Mężczyzna odłożył ją delikatnie na ziemię po czym ruszył w stronę kuli z której powstał portal i podniósł ją.Odwrócił się do dziewczyny która stała zniecierpliwiona. Czekała na jakieś wyjaśnienia rzecz jasna. Teraz już dostrzegła jak wygląda miał czarne włosy, brązowe oczy był prawie głowę wyższy od niej wyglądał całkiem przyjaźnie choć widziała w nim coś niebezpiecznego nie wyglądał staro wręcz przeciwnie miał może 20 lat więc był niewiele starszy od nie gdyż ona miała 18 . Zbliżył się do niej podał rękę i przedstawił jako Trivon.Ona uczyniła podobnie. Następnie od razu spytała gdzie jest Lilin. Trivon przeszedł obok niej i podszedł do konia którego z początku nie zauważyła na nim leżała obolała sunia. Trivon zdjął ją z konia i podał Armizie. Która ledwie utrzymała psa.
- Jest nieco poobijana ale nic oprócz tego jej nie jest niebawem wróci do zdrowia.
- Dziękuję – odpowiedziała Armiza – Trivon uśmiechnął się ale nie odpowiedział.
- Gdzie my właściwie jesteśmy? I dlaczego masz na sobie takie dziwne ubranie? -Mężczyzna zaśmiał się
- Jesteśmy w Amilgenie. Państwo to leży na północnej połowie Glizonu.
- Co to jest Glizon? - spytała z ciekawością
- Glizon to coś takiego jak ziemia ale równocześnie coś zupełnie innego.
- Czy to znaczy że nie jestem już nawet na ziemi ?&
No to 2 rozdział za pasem :) proszę o to samo komentujcie dajcie jakieś wskazówki a ja będe za to bardzo wdzięczna. <3
Super ! Bardzo mnie zaciekawiłaś :) liczę na ciąg dalszy <3
OdpowiedzUsuńCiekawie się robi ^^
OdpowiedzUsuń